Kamaczatka
to przede wszystkim wulkany i góry. Wszyscy już tam byli i je widzieli, więc
pomyślałem, że nie ma się co pchać w tłum ( razem ze mną
przyleciało pięciu turystów, którzy pomknęli w tamte rejony - a
więc tłok).
Spojrzałem
na mapę, popytałem i okazało się, że jest jeszcze na tym
półwyspie nieco luzu. Znalezc mozna miejsca gdzie nikt nie bywa, bo nie ma po co.
To tundra na wschodnim wybrzeżu.
Wsiadłem
więc w autobus (nawiasem mówiąc bilet sprzedała mi najbardziej
chamska kasjerka w Rosji - konkurencja spora) i "poszlem" w poprzek
półwyspu. Nad morze Ochockie.
Najpierw
jesze się taką drogą
Potem taką. Tu juz autobus nie dochodzi.
A na
koniec wszystko się rozmywa...
Waski pasek po prawej stronie to morze Ochockie. Zdjecia sa takie sobie, bo swoim zwyczajem podrozowalem autostopem i musialem prosic kierowcow zeby sie zatrzymali.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz