Z jakichś niejasnych dla mnie samego powodów skupiłem się na rosyjskich kiblach. No, gdzie ja już nie tego...
Ten na zdjęciu pochodzi z hotelu w Wierchniej Toimie. Fotka taka sobie.
Hotel jest ciekawy bo firma, która nim rządzi zajmuje się jednocześnie kilkoma innymi dochodowymi przedsięwzięciami. Jednym z nich są usługi pogrzebowe. Skład trumien znajduje się na przeciw recepcji. Nad nim jest właśnie ów kibel.
Oto zdjęcie na dowód. Szyld „Hotel” i obok „Usługi pogrzebowe”.
Pokoje są fajne. Ścianki działowe z dykty. Moja rada dla ewentualnych gości. Brać pokój z telewizorem. Jest jeden, droższy o 200 rubli, ale telewizor zawsze można wyłączyć. Natomiast jeśli pokój zajmie kto inny, to będziecie mieli zamiast telewizji tylko dźwięk.
Wracając do kibli. Niech komentarzem będzie historyjka z wielką rosyjską aktorką Fainą Raniewską 1896- 1984. Laureatka 3 nagród stalinowskich.
Przed igrzyskami olimpijskimi w roku 1980 moskiewski handel otrzymał wyraźne instrukcje: pracownicy muszą być bardzo uprzejmi i w żadnym wypadku nie załatwiać klientów odmownie.
Instrukcja ta stała się przyczyną wielu anegdot.
Wchodzi do sklepu na Tagance facet i prosi
- Chciałbym rękawiczki…
- Jaki pan życzy? Skórzane, zamszowe, wełniane?
- Skórzane
- Jasne czy ciemne?
- Ciemne
- Do palta, czy do płaszcza?
- Do płaszcza
- Świetnie… Proszę przynieść wasz płaszcz, a my dopasujemy rękawiczki odpowiedniego koloru i fasonu.
Obok stoi Raniewska. Nachyla się w stronę faceta i mówi teatralnym szeptem, tak że słyszy cała sala.
- Młody człowieku, proszę im nie wierzyć. Ja im już sedes przytaszczyłam, i dupę pokazywałam, a papieru toaletowego jak nie było tak nie ma.
A to jest kibel na statku który kursuje po morzu Białym.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz