czwartek, 27 października 2011

Koniec drogi. Ta wieś jest krajem świata. Aleksander mówi, że tam dalej nic nie ma. Białe plamy. Ale on różne rzeczy gada. Przecież na ziemi nie ma już białych plam.


Zanim poszliśmy w tajgę włóczyłem się po wsi i robiłem zdjęcia. Serce przestało mi bić gdym zobaczył kobietę z wiadrami. Na szczęście pełne. Można iść.





Tajga czyli po prostu las. Są różne lasy. Takie jak ten pod Piotrkowem Trybunalskim, który ciągnie się sześć kilometrów w jedną stronę i dobre cztery w  drugą. Albo Puszcza Notecka, gdzie stoi wieża widokowa z której nie widać nic oprócz lasu. Ponoć jedyne takie miejsce w Polsce.
Tajgi jest więcej. Z miejsca w którym robię to zdjęcie jest w linii prostej jakieś 1000 kilometrów lasu. Po drodze wielkie rzeki. Miezień. Peczora. Potem lasotundra i Ural. Za Uralem tysiące kilometrów tajgi, tundry, gór… Czułem się jakbym stał na krawędzi przepaści. Gdyby ktoś chciał w nią skoczyć to jedynym tworem ludzkim jaki na pewno napotka będzie linia kolejowa do Workuty. To za jakieś 500 kilometrów. Potem, do samego Pacyfiku kilka tysięcy kilometrów pustki. 





Niebezpiecznie oddalam się od grupy




Był człowiek…


Nie ma człowieka…







Aleksander, człek z wielką słabością do wódki, zna las. Najważniejsze - powiada -  nie ulegać panice. Nie orientuj się na plecy przewodnika. Bo kiedy przewodnik zniknie poczujesz się jak w głębinie. Gdzie nie spojrzysz jest tak samo. Bez paniki. Jeśli nie wiesz dokąd iść, zostań w miejscu. Znajdziemy cię. Jeśli pobiegniesz przed siebie - znajdziemy cię za rok albo wcale. Orientować się trzeba samemu. Na słońce. Na wiatr - wieje zazwyczaj z jednego kierunku. Najlepiej brać ze sobą kompas. Damy radę.
Kiedy to mówił przypomniały mi się słowa brygadzisty z „Jednego dnia Iwana Denisowicza” Sołżenicyna. „Tu, chłopaki, jest tylko jedno prawo - tajga. No, ale ludzie i tutaj żyją. W łagrze ci zdychają, co miski wylizują, w szpitalu się dekują no i ci, co donoszą”. 


Oto on. Aleksander. Na każdym postoju gotował wrzątek. Ruski bez czaju długo nie pociągnie. 


1 komentarz: