Stoły przy których zasiadałem. Nie wszystkie oczywiście, bo czasem nie wypadało fotografować.
Klasztorny stół w Chałmogorach. Już zdaje się o tym pisałem.
Stół w muzeum w Konoszy. Miłe panie muzealniczki poczęstowały herbatą przed zwiedzaniem. Z prawej Stalin - sala poświęcona jest temu heroicznemu okresowi ZSRR.
Łambas. Wieś tak gruntownie zagubiona w lasach, że dotrzeć do niej trudno. Gospodyni nakrywa do stołu a gospodarz bacznie obserwuje. Proszę zwrócić uwagę, że On i Ona mają podbite oczy. Wynik małżeńskiej awantury.
Drugie zdjęcie przedstawia nastawianie złamanego palca przez gospodarza, który się takimi sprawami zajmuje. Humory dopisują, bo Walentin pędzi doskonały samogon. Czegoś lepszego nie piłem. Działa jak kokaina.
Piknik w Norieńskiej obok domu w którym mieszkał na zesłaniu noblista Josif Brodski
Na taki tylko poczęstunek stać pana Michała. Żołnierza Września 1939. Potem 8 lat obozu pracy. Do dziś mieszka w Kotłasie. Pięknie mówi po polsku. Ma 95 lat.
Pietrominsk na półwyspie Onega. Libacja w domu alkoholików. Ja piłem koniak. Oni spirytus techniczny, który właśnie rozlewają. Cena owego napitku, zwanego szyło, 80 rur za ćwiartkę.
Sincowskaja. Gospodarz (z prawej) i jego brat. Gospodarz był w porządku. Brat natomiast lekko enkawudowski. Mieszka w Koriażmie. Kiedy powiedziałem, że stacjonuje tam dywizja desantowa, przeraził się, że skąd niby wiem. Potem się nastroszył i zaczął o Smoleńsku oraz o niewdzięcznej Polsce, która wszelkie nowoczesne technologie dostała do Związku Sowieckiego.
Szenkursk. Małżeństwo inteligenckie. On był dziennikarzem, ale rzucił ten fach bo w Rosji Putina nie ma wolności. Teraz instaluje anteny satelitarne.
Kiedy opowiadali mi o swoim mieście Szenkursku, wspomnieli,że był kiedyś nad rzeką Kreml, ale go Polacy spalili.
Kiedy? - spytałem
No, w 1612.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz